Antybiotyk z Antypodów

Na małej wyspie Eueiki w archipelagu Tonga najprzyjemniejsze są poranki. Wszyscy śpią, a ja boso wychodzę przed mój palmowy domek, przeciągając się w pierwszych promieniach bladego słońca. Jest odpływ; białe kraby uwijają się na plaży. Wielkie liście palm i chlebowców rzucają długie cienie. Tuż obok mnie rośnie noni: drzewko o dziwacznych owocach: niewielkich, biało-żółtych lub zielonych, miękkich, pokrytych „jaszczurzą” skórką.

Enoki. Zimowe fajerwerki

Odkryłam je w Londynie, gdy zamówiłam witariańskie sushi w jednej z nieprawdopodobnych knajpek w Notting Hill. Bliżej poznałam i pokochałam – w Sydney, stolicy kulinarnej południowej półkuli, gdzie prawie połowę mieszkańców stanowią Azjaci.

Purpurowy superfood

Czy wiecie, że do niedawna mieszkańcy japońskiej Okinawy stanowili najdłużej żyjącą, najzdrowszą społeczność na świecie? Zalew zachodnim śmieciowym jedzeniem osłabił niestety statystki, ale dieta okinawska wciąż fascynuje naturopatów i dietetyków. I oto poza świeżą surową rybą, glonami, owocami, na talerzach wyspiarzy często gości słodki, purpurowy ziemniak.

Manuka na wagę złota

Jest cennym, pilnie strzeżonym skarbem Nowozelandczyków. Nic dziwnego! Kosztowna, w Polsce trudno dostępna i dopiero niedawno odkryta – na Antypodach od pradawnych czasów znana i stosowana jako remedium na szereg dolegliwości. Cóż to takiego? Proszę państwa, fanfary, oto ona: manuka!

Cherimoya

Zacznijmy, jak zawsze, od wyprawy, bo bez wyprawy – rzecz jasna na targ, gdzieś na Grenadzie lub Martynice – nie byłoby odkryć, a bez odkrycia nie byłoby fascynacji. Cherimoyą, czyli owocem flaszowca peruwiańskiego, zafascynować się łatwo. Z zewnątrz dość ponury, nieatrakcyjny, brzydkie kaczątko pośród lśniących skór pomarańczy i bananów, wśród jaskrawych limonek i kształtnych ananasów.