Dietetyczne nowinki. Czy im ulegać? Na co zwrócić uwagę...

W świecie nauki co chwile słyszymy o jakiś nowościach, doniesieniach i innych rewelacjach. Podobnie dzieje się w przypadku dietetyki. Raz masło jest najgorsze, a innym razem – margaryna, raz jajko podnosi stężenie cholesterolu we krwi, a innym razem – nie. Jak więc się tu połapać, aby nie zwariować?

Green power

Uwielbiam wszystko co zielone. Każdy liść i każda łodyga może być pewna, że nie pominę jej w swoich uważnych poszukiwaniach smaku i zdrowia. Oczywiście zawsze wybieram te świeże, bujne i żywego koloru. Jędrne łodygi, pełne życia liście natychmiast przywodzą miłe skojarzenia. Wyobrażam sobie te życiodajne soki, które powołały tę roślinę do wzrostu; tę bogatą glebę, wodę i słońce z których czerpała, tę mnogość witamin i mikroelementów które krążą w jej żyłkach, a którą ja już wkrótce pochłonę w sałatce, lub jeszcze lepiej – podzielę się tą sałatką z tymi, których kocham.

Wygląda jak chwast

Tonie w gąszczu kolorowych warzyw i owoców na gwatemalskim targu; chowa się nieśmiało między obfitością liści, łodyg i korzeni. Pachnie nijako, świeżo, trawiasto, przeto ginie w towarzystwie wielkich pęków obłędnej kolendry, fioletowej bazylii, wśród koszy szpinaku i jarmużu, między gigantyczną botwiną a grubymi łodygami selera. El bledo, amaranthus retroflexus, szarłat szorstki to niepozorna roślinka, której warto poświęcić dużo uwagi – potomkowie Majów chętnie używają jej w tradycyjnej kuchni.

Meksyk orzechami stoi

Meksyk orzechami stoi. Na każdym targu piętrzą się ich stosy; chłopcy na narożnikach ulic sprzedają je wprost z taczek. Spośród mnogości odmian wyróżniają się przepyszne, maślane w smaku, słodkie orzechy pecan; w Polsce wciąż towar luksusowy, tu, w sezonie – tani i powszechny jak fasola. Ludność Ameryki Środkowej znała drzewo orzesznika jadalnego (bo taką botaniczną nazwę nosi ten smakołyk) długo przed podbojami konkwistadorów, którzy w XVI wieku sprowadzili roślinę do Europy. Z wątpliwym skutkiem, bo orzesznik nie lubi zimna i suchego klimatu.

Jicama, czyli kłębian

Na pierwszy rzut oka wygląda nieciekawie. Rzekłabym: brzydko. Szara, ziemniakowata w kolorze, a burakowata w kształcie bulwa, wcale nie wywołuje chęci rzucenia się na nią z widelcem i przeciętny podróżnik przemierzający targi Ameryki Środkowej raczej pominie ją na rzecz pięknych papai czy różowych batatów. Niesłusznie. Jicama, której nazwę przetłumaczono kuriozalnie na „kłębian kątowaty”, jest warzywem wysoko cenionym i bardzo lubianym, a dzięki wysokiej zawartości cennych składników – bardzo sprzyjającym wegetarianom i wielbicielom zdrowej kuchni.